Autor: Nick Wyke
Dzięki konsekwentnemu, zrównoważonemu zarządzaniu namibijskie rybołówstwo morszczuka stało się przykładem odpowiedzialnych połowów i skutecznej odbudowy stad. Dziś rybacy i naukowcy wspólnie testują innowacyjne rozwiązania, które mają ograniczyć interakcje z uchatkami przylądkowymi, co przyczyni się do ochrony morskich ekosystemów i tysięcy miejsc pracy zależnych od oceanu.
Wzdłuż wybrzeża Namibii, tam, gdzie pustynia spotyka się z wodami Atlantyku, przyroda zachwyca swoim bogactwem. Morze pełne ryb przyciąga uchatki przylądkowe - w sezonie rozrodczym wybrzeże staje się domem dla kolonii liczących nawet 100 000 osobników. Nad nimi krąży około 30 gatunków ptaków, a piaszczyste brzegi przemierzają szakale. To prawdziwa ostoja dzikiej przyrody, misternie zrównoważony ekosystem, w którym każdy element odgrywa swoją rolę.
Rybołówstwo w Namibii
7%
namibijskiego produktu krajowego brutto pochodzi z rybołówstwa
16 000
osób jest bezpośrednio zatrudnionych przy połowach morszczuka, w tym wiele kobiet, które pracują w zakładach przetwórstwa na lądzie
50 000
miejsc pracy i źródeł utrzymania zależy od namibijskiego sektora rybołówstwa
Po latach nadmiernej eksploatacji stad przez międzynarodowe floty przed uzyskaniem niepodległości w 1990 roku Namibia skutecznie odbudowała kluczowe dla gospodarki rybołówstwo morszczuka.
Dziś biomasa stad tego gatunku jest ponad dwukrotnie wyższa niż w okresie przełowienia. Limity połowowe ustalane są zgodnie z doradztwem naukowym, a wdrożone strategie zarządzania połowami zapewniają długoterminową stabilność zasobów. Osiągnięcie tego etapu było możliwe dzięki wieloletniej współpracy administracji publicznej i sektora rybołówstwa.
Wspólny wysiłek i zaangażowanie w zrównoważone połowy przyniosły wymierne efekty. W 2020 roku namibijskie rybołówstwo morszczuka jako pierwsze w kraju i drugie w Afryce, uzyskało certyfikat zgodności ze Standardem Zrównoważonego Rybołówstwa MSC. Na początku 2026 roku certyfikat został odnowiony. Wyzwania jednak nie zniknęły. Podobnie jak w innych regionach świata rosnąca temperatura mórz i oceanów, zmiana klimatu oraz przełowienie wciąż zagrażają delikatnej równowadze ekosystemów morskich.
Rybołówstwo a uchatki karłowate
Wyzwaniem dla namibijskich rybaków są uchatki karłowate. Z wyglądu zwierzęta te bardziej przypominają lwy morskie niż foki. Doskonale przystosowują się do zmiennych warunków, żywią się głównie małymi i średniej wielkości rybami takimi jak sardynki, morszczuk czy ostrobok, ale nie pogardzą krewetkami, płaszczkami, a nawet rekinami. Zdarza się, że samce nurkują na głębokość do 200 metrów w poszukiwaniu zdobyczy. Po co jednak podejmować taki wysiłek, skoro można pływać za statkami rybackimi i korzystać z łatwo dostępnego pokarmu?
-„Uchatki bardzo szybko uczą się, że statki rybackie to łatwy sposób na zdobycie pożywienia, co jest wyzwaniem dla rybaków. Z punktu widzenia kosztów i organizacji pracy ważne jest więc, by ograniczać obecność uchatek w pobliżu statków” - mówi Michael Marriott, dyrektor Programu MSC na region Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji Południowej.
Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi, gdy uchatki podpływają do jednostek poławiających morszczuka i próbują wyjadać ryby z narzędzi połowowych. Zdarza się, że zaplątują się w liny, sieci trałowe lub porzucone elementy sprzętu rybackiego.
- „Uchatki to poważny problem dla rybaków w Namibii. Nie jesteśmy przeciwko tym zwierzętom, ale wyjadają nam duże ilości ryb i wpływają na funkcjonowanie całego sektora rybołówstwa. Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie” - mówi Wayne Forbes, od 35 lat związany z połowami morszczuka.
Najbardziej narażone na niebezpieczeństwo są młode osobniki. Zaplątanie w liny trałowe lub sieci może utrudniać im żerowanie, a w skrajnych przypadkach prowadzić do śmierci. Według organizacji Ocean Conservation Namibia (OCN) w latach 2020–2022 z narzędzi połowowych uwolniono ponad 2 000 uchatek. Szczęśliwie wiele z nich wraca do pełnej sprawności, między innymi dzięki naturalnym, antybakteryjnym właściwościom słonej wody, które przyspieszają gojenie się ran.
- „Słona woda wspomaga ich powrót do zdrowia” - mówi Naude Dreyer, współzałożyciel OCN. – ale najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak skuteczne odstraszanie uchatek od statków rybackich i ograniczenie do minimum interakcji między ludźmi a tymi zwierzętami.
Dźwięk jako straszak
Standard Zrównoważonego Rybołówstwa MSC wymaga, aby certyfikowane rybołówstwa minimalizowały interakcje z ssakami morskimi. W tym przypadku kluczowe jest zapobieganie kontaktom uchatek z narzędziami połowowymi.
Namibijskie rybołówstwo testuje więc akustyczne metody odstraszania. Dotychczasowe rozwiązania bywały mało funkcjonalne w codziennej pracy na morzu, a ich skuteczność malała, gdy zwierzęta przyzwyczajały się do emitowanych dźwięków.
Dzięki wsparciu z funduszu MSC Ocean Stewardship Fund ekspert w dziedzinie bioakustyki, Thomas Götz z Uniwersytetu w St. Andrews, prowadzi testy zaawansowanego systemu opartego na technologii Targeted Acoustic Startle Technology (TAST). System emituje krótki, precyzyjnie dobrany sygnał dźwiękowy o określonych parametrach (częstotliwość, natężenie, czas trwania), który wywołuje naturalną, mimowolną reakcję na nagły bodziec. Efektem jest instynktowne oddalenie się zwierzęcia od źródła dźwięku.
TAST zmniejsza ryzyko, że zwierzęta przyzwyczają się do dźwięku (co bywa problemem w systemach odstraszających starszej generacji) i działa na zasadzie odruchu neurologicznego, a nie reakcji na ból czy dyskomfort. Emitowany sygnał jest krótki i celowany.
- „To ten instynktowny moment wzdrygnięcia, gdy dociera do nas nagły, nieoczekiwany dźwięk” - wyjaśnia Götz.
Thomas Götz
Wysłanie właściwego sygnału
Celem projektu jest określenie optymalnego rodzaju sygnału akustycznego, który skutecznie utrzyma uchatki karłowate z dala od jednostek poławiających morszczuka. Wstępne testy pokazują, że uchatki reagują odruchem ucieczki.
- „Ten projekt może odegrać istotną rolę w stworzeniu skutecznego narzędzia, które pomoże ograniczyć przyłów ssaków morskich” - mówi Götz.
Trwają prace nad urządzeniem, które będzie można montować na linie pływakowej trału, aby zapobiegać wpływaniu uchatek do sieci i ograniczyć ryzyko utonięcia lub obrażeń. Równolegle rozwijana jest wersja dostosowana do jednostek prowadzących połowy przy użyciu sznurów haczykowych.
Projekt obejmuje również analizę danych dotyczących częstotliwości interakcji, aby określić, jaka część przyznanej kwoty połowowej morszczuka łowiona jest przez rybaków, a jaką zjadają uchatki. Wyniki badań mogą okazać się cenne także dla innych rybołówstw, które mierzą się z podobnymi wyzwaniami.
Zrozumienie ekosystemu, w którym funkcjonuje rybołówstwo, jest fundamentem skutecznego zarządzania. Wymaga to systematycznego gromadzenia wiarygodnych danych oraz ścisłej współpracy między rybakami, administracją publiczną, naukowcami i organizacjami ochrony przyrody.
- „Zrównoważone rybołówstwo powinno być priorytetem i standardem dla wszystkich” -podkreśla Naude Dreyer. - „Niezrównoważone połowy zagrażają nie tylko uchatkom, lecz także innym współistniejącym gatunkom i mogą zachwiać równowagą ekosystemów morskich.”
- „Dla nas, rybaków, zrównoważony rozwój ma fundamentalne znaczenie” - mówi Wayne Forbes. - „Musimy chronić nasze oceany i zapobiegać przełowieniu, aby również przyszłe pokolenia mogły korzystać z obfitości oceanów i prowadzić połowy.”
Kapitan Wayne Forbes